Czy badanie kleszcza w kierunku boreliozy ma sens?
Borelioza jest najczęstszą chorobą odkleszczową wywoływaną przez bakterie należące do krętków, w tym przede wszystkim Borrelia burgdorferi (o chorobie przeczytasz więcej w artykule BORELIOZA). Choroba początkowo objawia się wystąpieniem tzw. rumienia wędrującego w miejscu ukłucia przez kleszcza, któremu towarzyszą objawy grypopodobne (jest to tzw. faza wczesna). Po kilku tygodniach u chorego może rozwinąć się zakażenie uogólnione, neuroborelioza, zapalenie stawów czy mięśnia sercowego.
W obawie przed wystąpieniem boreliozy oraz jej powikłań coraz popularniejsze staje się laboratoryjne badanie kleszcza w kierunku wykrycia materiału genetycznego krętków odpowiedzialnych za rozwój choroby. Należy jednak wyjaśnić, że na dzień dzisiejszy (marzec 2018) nie jest to postępowanie rekomendowane z kilku powodów.
Przede wszystkim na chwilę obecną (marzec 2018) nie istnieją dobrze zwalidowane testy, których wynik można byłoby uznać za wiarygodny – a więc uzyskanie wyniku dodatniego wcale nie oznacza, że kleszcz był zakażony i dojdzie do rozwoju choroby, a ujemnego, że kleszcz był „zdrowy”. Ponadto samo ugryzienie przez zakażonego kleszcza nie jest równoznaczne z zachorowaniem na boreliozę, gdyż ryzyko transmisji bakterii rośnie wraz z czasem żerowania kleszcza. Jeśli był on krótki, to prawdopodobieństwo zachorowania jest znikome. Może się także zdarzyć, że jednocześnie dojdzie do ugryzienia przez inne kleszcze, które nie zostaną poddane badaniu.
Z powyższych powodów, Polskie Towarzystwo Epidemiologów i Lekarzy Zakaźnych na dzień dzisiejszy (marzec 2018) rekomenduje, aby leczenie w kierunku boreliozy rozpoczynać w oparciu o wystąpienie typowych objawów klinicznych popartych dwuetapową diagnostyką laboratoryjną. Opieranie postępowania leczniczego jedynie w oparciu o wynik niezwalidowanych testów diagnostycznych — jak w przypadku tych wykorzystywanych do badania kleszczy na obecność materiału genetycznego krętków jest postępowaniem niezalecanym.